Danielowie... Nie, coś nie tak. Lord i Miller zrobili.. Nie, to też nie. A, wiem - to przecież sam Sam Raimi przyszedł poopowiadać nam o tym, co w komiksach "najciekawsze", a na co Marvel Cinematic Universe przygotowywało swoją publicznośc od czasu Spider-Man: Far from Home - wieloświatowość i przenikanie się różnych wydarzeń między sobą. W naszym uniwersum Doktora Stephena Strange'a tylko oglądamy na ekranie poprzez pryzmat gigantycznego, monstrualnego korpowytworu, który zaczął się w 2008 roku i trwa do teraz. Na Ziemi-1 Marvel, do spółki z Disneyem monopolizują gałki oczne widzów, którzy i tak coraz rzadziej przybywają do kina, i zalewają pozostałą uwagę produktami telewizyjnymi, tak, żeby nie było wątpliwości, w jaką pop-kulturę mamy inwestować swój czas.
W lepszym uniwersum, Sam Raimi kręciłby horrorowe komedie, albo komediowe horrory, za każdym razem przekształcając jakiś znany nam dobrze koncept (Straszna Książka, Nie Otwierać / Superbohater, ale Mroczny / Baseball (?)) przez swój jakże charakterystyczny styl. W tym, zostaje zaprzągnięty do machiny odpowiedzialnej za wypluwanie dzieł kultury, które są tak poprawne, że zaczyna być to frustrujące.
W tym uniwersym, piątkowcy rozmawiają o wszystkim dookoła, tylko nie o samym filmie "Doktor Strange w multiwersum obłędu". Trochę jest o kinie, dużo o pieniądzach, zestawienie nowego Marvela, ze starszym Marvelem (Spider-Verse), o Harrym Potterze. Przeskakujemy (bez pomocy Ameriki Chavez) z tematu do tematu, chociaż ostatecznie parę zdań o filmie też udaje się powiedzieć. Podcast edycja wieczorna, strój luźny, napoje wyskokowe dozwolone - do czasu następnego Marvela. Kopiuj - wklej.
Wisecrack - "Is Netflix Ruining Film?": https://www.youtube.com/watch?v=mv3k86H-a1E
Patrick (H) Willems - Why Do Marvel's Movies Look Kind of Ugly? (video essay): https://youtu.be/hpWYtXtmEFQ



