Odpalam kolejnego Viceroya, chociaż wiem, że dostanę zjebkę od kierownika za siadanie przy pianinie z fajką. Jak taki mądry, to niech sam gra "Przeżyj to sam" bez szlugów. Sprawdzam IKO, stary znowu nie przelał, a przecież byłem marudzić na obiedzie ostatnio. Patrzę w tłum.. znowu Pięć na pięć przyszło drzeć ryja. Ciekawe, którą z trzech będą wołać. Z Adą to mogę na peta chociaż iść.. Opowie mi w jakich okolicznościach widziała film.
Alicja obiecała, że będzie. Mam nadzieję, że nie odstraszyłem jej żartem o samochodzie osobowym. Co mi, kurde, wtedy przyszło do głowy? Jestem MUZYKIEM, a nie komediantem. Oho, Pięć na pięć chyba jest po kinie, bo zaczynają coraz głośniej gadać.
Jutro rozmowa w prawdziwej wytwórni "MGMT", o wydaniu Alicji... naszych piosenek. Przecież je zaaranżowałem, nie? Sprawdzam TikToka, ale nasze ostatnie, "szczere" nagrania z chaty nie zbierają lajów. Muszę pogadać z tym łysym ziomkiem, co pracuje w agencji, on będzie wiedział jak to podkręcić marketingowo. Wiem, że nie powiedziałem Alicji o spotkaniu, ale mniej wie, lepiej śpi. Najwyżej coś tam podpisze, skąd ona może wiedzieć, jak działa biznes?
Siadam do pianina, ale cały lokal patrzy na Pięć na pięć. O czym oni mówią? O prawdzie mojej relacji z Alicją? O kontraście pomiędzy estetyką filmu, a rozwojem scenariusza? Czyżby zanosiło się na poważną dyskusję o stanie polskiej kinematografii? Usłyszałem "Walkiewicz/Białowąs", gram pierwszy akord.



